Myślę o sobie czasem jak o dzikim Indianinie albo starym berserku przebranym tylko za dziewiętnastowiecznego Amerykanina. Gdy ciasny gorset cywilizacji ciśnie mnie zbyt mocno, zrzucam go, oddając się odmładzającemu duszę barbarzyństwu i słodkiemu lenistwu.


George Washington Sears, ps. Nessmuk, mimo że urodził się w pierwszej połowie dziewięnastego wieku, jest zaskakująco bliski wielu współczesnym miłośnikom rekreacji na świeżym powietrzu. Tak jak i większość z nich, musiał dzielić czas pomiędzy obowiązki wobec rodziny i pracę zarobkową, a swoją największą miłość: podróże i obozowanie na łonie natury.

Nie był zawodowym traperem, ani przewodnikiem, ale szewcem, który kochał dziką przyrodę. Dorywczo imał się najróżniejszych prac: bywał marynarzem, rybakiem, woźnicą, nauczycielem, handlowcem, górnikiem, dziennikarzem, aby w wolnym czasie stawać się leśnym włóczęgą, rekreacyjnym myśliwym, wędkarzem i pasjonatem wioślarstwa.

Pod koniec życia został bardzo poczytnym autorem artykułów podróżniczych oraz Woodcraftu, czyli klasycznego już dziś poradnika na temat leśnego obozowania. Jego imieniem nazwano górę, jezioro, nazywa się do dziś zaprojektowany model noża, ultralekkiej kanadyjki, oraz kilku innych jego leśnych pomysłów i rozwiązań.