Wszechstronny nessmuk: solo, trio czy może kwintet?

W świadomości rodaków, którzy interesują się wyposażeniem obozowym, a w szczególności nożami, nessmuk to najczęściej nóż. Duży, garbaty, wszechstronny nóż do lasu. Zobaczyć go można w ofercie kilku producentów, przeczytać o nim kilka recenzji i artykułów, także polskojęzycznych. W tym kontekście jest to zwykle ciężki nóż obozowy o grubej głowni, dzięki środkowi ciężkości przesuniętemu ku końcowi umożliwiający tak cięcie, jak i rąbanie, a nawet wg niektórych recenzentów mogący służyć za awaryjny zamiennik łopatki, którym można kopać w ziemi. Nessmuk w takiej formie to typ noża, którym staramy się zastąpić inne narzędzia: siekierkę, saperkę, nóż myśliwski: jedno narzędzie do wszystkiego. Solo.

Nie ma niczego złego w takim podejściu: jest to całkiem praktyczne rozwiązanie, gdy mamy jedno wielofunkcyjne narzędzie przypięte do pasa, którym możemy rozwiązać większość stających przed nami obozowych zadań. Mając teraz przed sobą możliwość sięgnięcia do książki, możemy skonfrontować takie rozumienie nessmuka z tym, jak rozumiał go sam George Sears:

wp_20171115_16_01_00_pro800x546jpg

Pierwszym co przykuwa uwagę, jest niechęć do dużych, grubych i nieporęcznych noży, które współczesny czytelnik mógłby kolokwialnie nazwać mordulcami albo otwieraczami czołgów, a dla których alternatywą jest stosunkowo cienki i poręczny nóż Nessmuka. Należy oczywiście mieć na względzie, że autor mógł odnosić się do ogromnych bowie, noży przypominających bardziej maczetę albo krótki miecz o głowni wielkości przedramienia, w porównaniu z którymi nawet dziesiejsze ciężkie noże obozowe mogą być względnie lekkie i poręczne. Ważniejsze jest jednak to, jak autor rozumiał przeznaczenie takiego noża: było to dla niego narzędzie służące do cięcia, krojenia mięsa, skórowania zwierzyny, głównie jako nóż kuchenny. Do rąbania i łupania służył mu opisany wcześniej w książce obosieczny toporek, a do precyzyjnych prac podwójny scyzoryk.

Nóż Nessmuka nie był więc narzędziem uniwersalnym. Wręcz przeciwnie: był jednym z trzech narzędzi tnących, które Sears zabierał ze sobą do lasu, a które nazywane bywają łącznie „triem Nessmuka”. Sam pokusiłbym się o stwierdzenie, że nie jest to nawet trio, a kwintet. Zestaw Nessmuka to pięć krawędzi tnących, każda o innym przeznaczeniu: grube ostrze siekierki do łupania, cieńsze do cięcia gałęzi, spory, ale lekki i cienki nóż do prac kuchennych, oraz dwa ostrza scyzoryka do prac precyzyjnych.

Nie jest to koncepcja odległa od dzisiejszych bushcraftowych zestawów zabieranych do lasu, gdzie mały toporek, składana piła, poręczny nóż bushcraftowy, oraz scyzoryk albo tzw neck noszony na szyi tworzą zestaw kilku narzędzi tnących, każde o właściwym sobie przeznaczeniu. Zestaw, należy zaznaczyć, stosunkowo lekki i niezajmujący wiele miejsca, a więc praktyczny w przenoszeniu.

nessmuktrio-britishredjpg

Wierna rekonstrukcja zestawu Nessmuka
(Autor: British Red, http://www.flickr.com/people/british_red/)

trionessmuka2jpg

Inna wierna rekonstrukcja zestawu Nessmuka
(Autor: American Bushman, americanbushman.blogspot.com)

trionessmuka3jpg

Uwspółcześniony zestaw Nessmuka: Fiskars, Fallkniven i Victorinox
(Autor: Stewart Townsend, https://www.australianbladeforums.com/vb4/general-blade-discussion/412-nessmuk-combinations.html)

Czy ktoś z was ma doświadczenie obozowe z nożem nessmuk, z triem (albo i kwintetem?) Nessmuka, w formie zbliżonej koncepcją, czy może tylko kształtem głowni, a może wręcz dosłownej rekonstrukcji zestawu Searsa? My się przymierzamy… i w związku z polską premierą książki szykujemy dla zainteresowanych niespodziankę…